Opublikowano Dodaj komentarz

Football i życie w Indiach – podsumowanie [Zdjęcia i Video]

Nie tak dawno dzieliłem się swoimi pierwszymi spostrzeżeniami na temat piłki nożnej w Indiach [ więcej znajdziecie pod tym linkiem http://www.mikolajraczynski.com.pl/?p=270], a nim się obejrzałem piszę podsumowanie mojego pobytu. Ponad 5 miesięcy treningów, podróży, promocji i życia w całkiem innej kulturze i klimacie pozostanie na długo w mojej pamięci. Moja strona poświęcona jest piłce nożnej oraz treningom, ale w tym artykule zrobię wyjątek i oprócz aspektu piłkarskiego podzielę się przeżyciami oraz zdjęciami z życia codziennego w tym egzotycznym kraju.

Wszyscy, którzy zapoznali się z moim pierwszym wpisem odnośnie Indii znają kulisy mojego wyjazdu. Po początkowych trudnościach z aklimatyzacją udało mi się przystosować do nowej strefy czasowej (4,5h różnicy) oraz do gorącej i tropikalnej pogody. Z pewnością cały proces ułatwił jeden z pracowników akademii, który pomagał nam we wszystkich sprawach. Do dnia dzisiejszego utrzymuję z nim kontakt i często ze sobą rozmawiamy. Dużym plusem była również obecność drugiego trenera z Polski Radka Rusina, z którym przez cały okres współpracowałem. Fakt, iż przybycie trenerów z Europy wywołało niemałe poruszenie w regionie również sprzyjało dostosowaniu się do panujących warunków. Dyrektorzy i właściciele akademii starali się robić wszystko, abyśmy czuli się jak najlepiej, ponieważ byliśmy magnesem dla tutejszych mieszkańców.

20161112_141450

Przejęcie miejscowych zwyczajów dla Europejczyka nie jest proste, a jednym z głównych problemów był sposób jedzenia. W Indiach ludzie nie używają sztućców więc musiałem nauczyć się jeść rękoma. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że Hindusi jedzą tylko prawą ręką, gdyż wedle ich wierzeń lewa jest nieczysta. Całe szczęście nasi współpracownicy zauważyli, że średnio sobie z tym radziłem  i przez pozostałą część wyjazdu mogłem swobodnie korzystać ze sztućców.

Miejscowe przysmaki podane na liściu banana
Miejscowe przysmaki podane na liściu banana

Do gustu przypadła mi również woda prosto z kokosa

zdj

Teraz trochę więcej merytoryki. Przez cały pobyt w Indiach prowadziliśmy nabory w szkołach, selekcje zawodników oraz treningi z grupą, która została wybrana jeszcze przed naszym przyjazdem.  Jeśli chodzi o treningi to skupialiśmy się głównie na elementach technicznych oraz na taktyce indywidualnej. Każdy miesiąc planowaliśmy tak, aby poruszyć temat techniczny np. podania i przyjęcia i temat taktyczny np. podanie i przyjęcie piłki dalszą nogą od przeciwnika. Jeżeli chodzi o motorykę to główny nacisk w tym okresie kładliśmy na koordynację ruchową z piłkami oraz bez piłek, np. z wykorzystaniem drabinek. Dodatkowo dobieraliśmy temat mentalny np. koncentracja. W tym wszystkim nie mogło zabraknąć dobrej zabawy i dużo gry w piłkę nożną, aby zawodnicy mogli zakochać się w tej dyscyplinie sportu. Poziom zawodników, głównie jeśli chodzi o rozumienie gry był bardzo słaby. Jednostki musieliśmy budować na małych grach, tak aby chłopcy mogli nauczyć się zadań w ataku i w obronie od podstaw. Mogę jednak dodać, że kilku zawodników było naprawdę na bardzo dobrym poziomie, biorąc pod uwagę umiejętności techniczne.

Grupy treningowe w Kollam i Punallur
Grupy treningowe w Kollam i Punallur

Z pewnością największym wydarzeniem był 3-dniowy camp, który zorganizowaliśmy dla zawodników. Była to pierwsza taka inicjatywa w całej Kerali. Zainteresowanie wyrazili wiodący politycy regionu oraz miejscowa telewizja, która nagrała krótkie promo z naszego pobytu. Podczas obozu w dalszym ciągu kontynuowaliśmy tematy, które realizowaliśmy na co dzień. Pracowaliśmy 2x dziennie, a ponadto mieliśmy czas, aby prowadzić z zawodnikami wykłady odnośnie treningu oraz zorganizowania zajęć rozwijających kreatywność piłkarzy. Ponadto rano zawodnicy mieli zajęcia z jogi. Ze swojej strony udało mi się nagrać krótki Manequin Challange z moją grupą, który możecie zobaczyć PONIŻEJ. Zawodnicy byli mega szczęśliwi i był to najlepszy okres w ich życiu.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się nasze nabory. Na selekcjach w ciągu weekendu potrafiło pojawić się nawet 1000 zawodników, spośród których musieliśmy wybrać najlepszych. Jak sobie z tym radziliśmy? Dzieliliśmy boisko na 4 strefy i na każdej z nich  były inne zadania, m.in. rozgrzewka z piłkami, ćwiczenia koordynacyjne, ćwiczenia techniczno-taktyczne oraz gra. Zawodnicy byli podzieleni na 12 osobowe grupy i posiadali swój numer. Na każdej strefie grupa przebywała 15 minut. Trener odpowiedzialny za daną strefę zaznaczał najlepszych jego zdaniem zawodników, a gdy cała grupa skończyła obwód, wybieraliśmy najlepszych. Nasze wybory w większości przypadków się pokrywały, także z przyjęciem zawodników nie było problemu. Jeśli mieliśmy wątpliwości, decyzję podejmowaliśmy na korzyść zawodnika.

Życie codzienne

Jeśli nie prowadziłem treningów lub promocji piłki nożnej w szkołach, na które musiałem dojeżdżać godzinami, spędzałem czas w biurze i planowałem treningi oraz zbliżające się eventy. Miałem również trochę czasu na rozrywkę i zwiedzanie okolicy. Do moich ulubionych wspomnień zaliczam Backwatersy, przejażdżkę na słoniu, sylwester na plaży oraz relaks z zimnym piwkiem na plaży w Varkali.

Spełnione marzenie sprzed wyjazdu - przejażdżka na słoniu
Spełnione marzenie sprzed wyjazdu – przejażdżka na słoniu

 

Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach
Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach

Czytając relację oraz oglądając zdjęcia wiele osób może myśleć, że miałem życie jak w Madrycie. Niestety nie wszystko i nie zawsze było kolorowe. Przede wszystkim miejscowe jedzenie nie przypadło mi do gustu. Z racji małej liczby potraw, jaką polubiłem, tutejsze jedzenie szybko mi spowszedniało. Trudno mi jednak było przekonać się do innych rzeczy. Kolejnym aspektem była zimna woda, z której korzystałem przez cały wyjazd. Na pewno więcej dało się zrobić jeśli chodzi o organizację, ale chyba już taka jest mentalność miejscowych ludzi. Kerala jako komunistyczny region nie oferowała bogatego życia towarzyskiego jak dyskoteki, a nawet nie można było wypić piwa w miejscach publicznych, ba nawet kupić w sklepach, tylko w specjalnie wyznaczonych punktach. Całe szczęście w miejscach turystycznych nie było z tym problemu. Z ciekawostek muszę powiedzieć, że wszyscy w Kerali myślą, że Polska to nadal komunistyczny kraj – taką propagandę wciskają ludziom miejscowi politycy. Często musiałem to prostować i tłumaczyć, że u nas komuna padła w 89 roku. Mimo wszystko ludzie byli dla mnie bardzo życzliwy i na koniec wraz z drugim trenerem z Polski otrzymaliśmy kilka prezentów. Jednym z nich było Mundu czyli tradycyjne ubranie, które noszą hinduscy mężczyźni.

W tradycyjnym hinduskim stroju - Mundu
W tradycyjnym hinduskim stroju – Mundu

Jak ocenię football w Indiach? Jest on na poziomie budowy. Mistrzostwa Świata U-17, które odbędą się na jesień są wielką szansą na rozwój i promocję. Powstają nowe stadiony i mam nadzieję miejsca, gdzie młodzi zawodnicy będą mogli trenować. Warto podkreślić, że miejscowa liga, która ma charakter turnieju (występuje w niej 8 drużyn i trwa około 3 miesięcy) cieszy się ogromną popularnością. Na trybunach regularnie zasiada 70 tysięcy ludzi, a spowodowane może być to również wielkimi nazwiskami, które przyszły tu na sportową emeryturę. Diego Forlan, Helder Postiga, David James czy Nicolas Anelka to nie są anonimowy zawodnicy, a Zico czy Materazzi próbują swoich sił w roli szkoleniowców.

Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17
Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17

Podsumowując chciałbym powiedzieć, że poznałem wiele wartościowych ludzi i nową kulturę. Ponadto zdecydowanie poprawiłem swój język angielski nad którym muszę nadal intensywnie pracować, aby ten wyjazd nie poszedł na marne. Indie to zdecydowanie kraj kontrastów. Wiele naczytałem się odnośnie tego państwa przed przylotem i większość tych informacji okazała się nieprawdziwa. Na pewno klimat jest ciężki, ale jeśli przetrwałem i prowadziłem treningi w tak trudnych warunkach jakie oferują Indie, to nie ma chyba miejsca na Ziemi, w którym bym sobie nie poradził. Pojawiło się kilka propozycji zagranicznych np. z Chin czy USA, ale teraz zaangażuję się w kilka projektów w Polsce, które będziecie mogli śledzić na moim facebooku. Zapewne nie zdołałem opisać większości  rzeczy, które przeżyłem, więc mam nadzieję, że resztę czytelnicy dopowiedzą sobie oglądając zdjęcia znajdujące się na końcu artykułu. Wcześniejsze zdjęcia z treningów znajdziecie pod tym linkiem http://www.mikolajraczynski.com.pl/?p=336

Kiedyś napisałem artykuł czy warto uprawiać sport. Wielu rodziców często zadaje mi pytania – co jeśli mojemu synowi się nie uda? Mogę tylko powiedzieć, że jest wiele możliwości, a ja osobiście bez sportu być może nigdy nie odwiedziłbym Indii i nie poznał wielu interesujących ludzi.

Na koniec chciałbym bardzo podziękować mojej rodzinie i najbliższym bez których ten wyjazd nie doszedłby do skutku. Wsparcie, które otrzymywałem od początku do końca pozwoliło mi przetrwać wiele ciężkich chwil zwłaszcza w początkowej fazie pobytu.

Jeśli podobał się wam artykuł udostępnijcie go dalej, a ja zapraszam do polubienia mojej strony na facebook’u – Mikołaj Raczyński Football Coach.

Nowy Rok na Kovallam Beach
Nowy Rok na Kovallam Beach

 

Promocja footballu w jednej ze szkół
Promocja footballu w jednej ze szkół

 

Czas wolny
Czas wolny

 

Kolory Indii
Kolory Indii

 

kolarz

Opublikowano Dodaj komentarz

Wysokie zwycięstwo, radość i chęć wygrywania – sportowy standard czy arogancja?

W ostatnich dniach bardzo głośno zrobiło się o sytuacji, która miała miejsce w Hiszpanii. Otóż trener jednej z drużyn został zwolniony ponieważ…. Wygrał swój mecz 25:0. Abstrakcja? Nie, to jest niestety prawda. Od dłuższego czasu zabieram się za napisanie tego artykułu, ale znam podejście wielu trenerów w Polsce i nie chciałem wywoływać burzy. Jednak po tym co się stało w Hiszpanii i po dyskusji, która wywiązała się na forach trenerskich w naszym kraju postanowiłem przedstawić kilka faktów.

  1. W jednym ze swoich artykułów „Czy wynik w grupach młodzieżowych jest ważny?” poruszyłem kwestię doboru przeciwników. W moim odczuciu jeśli mamy drużynę początkującą to nie ma sensu zgłaszać jej do ligi i przegrywać po 20-30:0. Lepszym rozwiązaniem jest liga wewnętrzna bądź znalezienie sparingpartnera o podobnym poziomie zaawansowania. Jeśli jednak już zgłaszam swoją drużynę i mecze kończą się takimi wysokimi wynikami to jest to tylko i wyłącznie moja wina. Nie mogę wyobrazić sobie sytuacji, że zwalniam trenera, ponieważ wygrał za wysoko. Jak chcemy kształtować zwycięzców, jeśli od małego uczymy ich minimalizmu? Oczywiście możemy dać zawodnikom zadania dodatkowe, ale uważam, że powinniśmy to robić w przerwie tak, aby drużyna przeciwna i wszyscy zgromadzeni na boisku o tym nie wiedzieli, bo jest to zwykły objaw lekceważenia rywala. Na  jednej z facebook’owych grup czytam, że u nas w Polsce trenerzy nie rozumieją, że wynik się nie liczy. Postanowiłem porozmawiać o tym z przedstawicielami innych dyscyplin w Polsce. Otóż np. znajomi lekkoatleci są w szoku. Pytają mnie czy biorąc udział w przełajach i mając szanse na podium mają biec wolniej, żeby ich koledze, który dobiegnie na 125 miejscu nie było przykro? Niestety wiele osób myli sport z rekreacją. Sport to nauka zwycięstw i porażek. Jeśli na dzień dobry wychodzimy z założenia, że nie gramy na 100%, bo komuś może być przykro to z całą pewnością mogę stwierdzić, że idziemy w złym kierunku. W wieku trampkarza kiedy sam grałem w piłkę, pojechaliśmy na mecz w 9 osób. Oczywiście przegraliśmy wysoko około 10-11:0 i nikt nie miał pretensji do przeciwnika. Pretensję mieliśmy do kolegów z zespołu, którzy dali ciała. Dziś podejrzewam trenerzy oczekiwaliby, że przeciwnik w ramach solidarności też zagra w 9? Tak więc musielibyśmy ukarać tych, którzy cały tydzień rzetelnie pracują bo drużyna przeciwna nie potrafi się zorganizować? Nie, i uważam, że powinni nas ograć mocniej bo była to doskonała lekcja tego, jak ważna jest dyscyplina i to, że w piłce nożnej ważna jest cała drużyna a nie jednostki.
  2. Kolejny z komentarzy na forum dotyczył cieszenia się po wygranym meczu. Nie wiem skąd wzięła się tendencja do odchodzenia od tego, aby cieszyć się po zwycięstwie? Argument znów był ten sam – drugiej drużynie będzie przykro. Czy sport nie ma przypadkiem sprawiać radości? Czy w takim wypadku po strzelonym golu także mamy się nie cieszyć, bo przeciwnikom będzie przykro? Może w ogóle nie strzelajmy bramek, żeby komuś nie było smutno? Oczywiście szacunek ponad wszystko. Przybicie piątek, życzenie powodzenia, a potem? Decyzja drużyny. W moim zespole zawodnicy nie zrobili kółka po wygranym meczu 10:0 z drużyną, która miała problem z wymienieniem 3 podań na naszej połowie bo uznali, że nie było warto. Jednak po zwycięstwie 4:1 nad bezpośrednim rywalem o awans do Ekstraligi zrobili kółko i ciesząc się zawołali mnie abym dołączył. Dlaczego nie? Oczywiście, podziękowanie miało miejsce przed. Znów przytoczę przykład lekkoatletyki. Rozmawiając ze znajomymi o zwycięstwach dostałem prostą odpowiedź – czy mam się nie cieszyć ze zdobycia medalu bo ktoś tam był 15, a ktoś 33 i jest mu przykro? I mówię tutaj o zawodach w wieku szkolnym.
  3. Ostatnia rzecz o której pisałem w artykule o wynikach. Ciągle pojawiające się opinie „my nie gramy na wynik, my szkolimy”,” bardziej zależy nam na technice niż na innych aspektach”. A czy nie przypadkiem lepiej wyszkolony zawodnik osiągnie lepszy wynik? Po raz kolejny przykład z lekkoatletyki od moich znajomych. W biegach pracują nad techniką biegu np. nad prawidłową pracą ramion. Jednak na zawodach nie przyznają za to punktów a bieg wygrywa ten, który miał najlepszy czas, a nie ten który najładniej pracował rękoma i miał najpłynniejsze ruchy. Podobna sytuacja jest w piłce nożnej. Technika jest to narzędzie, które ma nam pomóc realizować zadania taktyczne o czym wielu z nas zapomina. Dobre wyszkolenie techniczne ma pomóc mojemu zawodnikowi w tym abym w przyszłości np. na 10 wrzutek 8 było udanych a nie 3. Nie gwarantuje to osiągnięcia sukcesu, ale z pewnością pozwoli przybliżyć się do realizacji celu.

Śledząc to co się dzieje na rynku piłkarskim w Polsce uważam, że wiele rzeczy nie zmierza w dobrym kierunku. Doszukujemy się w piłce wielu filozofii, a nie skupiamy się na prostocie. Na starcie szukamy wymówek i pretekstów w razie niepowodzeń. Jest to woda na młyn dla wielu instytucji, które proponują szkolenia z zakresu coachingu, psychologii, z zakresu współpracy z rodzicami itp. Kiedy patrzę na inne dyscypliny jak lekkoatletyka czy np. sporty walki najważniejsza jest jedna rzecz: zrobić wszystko aby wypuścić jak najlepszego zawodnika. Oczywiście wszystkie zasady fair play, sumienność itp. także są stawiane równie wysoko. Nie  możemy jednak pozwolić na sytuację, że odpuszczamy mecz bo gramy ze słabszą drużyną  – to jest właśnie objaw lekceważenia przeciwnika. Uważam , że jest to krzywda i oszukiwanie rywali, ponieważ uczymy takich zawodników, że w życiu każdy coś im da za darmo, co niestety nie jest prawdą i jak dorosną to mogą zderzyć się z rzeczywistością. Nie będą wtedy na to gotowi, ponieważ zawsze ktoś się nad nimi litował. Uważam, że sport oprócz ukształtowania prawdziwych mistrzów ma przygotować do życia wszystkich tych, którzy w nim uczestniczą. Statystyki są nieubłagane i tylko nieliczni zrobią karierę, więc musimy pozostałym chłopakom coś zostawić po latach poświęconych na boisku. Przed publikacją tego wpisu skonsultowałem się z paroma świetnymi trenerami, aby zapytać ich o zdanie i tylko utwierdzili mnie w tym co piszę. Nie chcę zostać odebrany źle, wygrywanie jako cel sam w sobie nie jest dobry, ale o tym pisałem w artykule odnośnie wyniku i jeśli ktoś jest ciekawy zapraszam do zapoznania się z nim http://www.mikolajraczynski.com.pl/?p=456. Każdy powinien mieć szansę uczestnictwa w sporcie i powinniśmy namawiać na to jak najwięcej osób, ale jednocześnie musimy być wobec nich uczciwi. Dziś niestety wielu stawia na bezstresowe wychowanie. Czy słusznie? O tym w następnym artykule.

Opublikowano Dodaj komentarz

Czy treningi indywidualne są niezbędne dla piłkarzy?

Nie da się nie zauważyć, że wielu rodziców pragnąc dla swojego dziecka jak najlepiej i chcąc spełniać jego marzenia inwestuje coraz więcej pieniędzy. Sami zawodnicy bardzo często oprócz zajęć  w macierzystych klubach uczęszczają na treningi indywidualne z zakresu techniki, motoryki czy przygotowania mentalnego. Jednym trenerom się to nie podoba, ponieważ twierdzą, że zaburza to proces treningowy, a innym jak najbardziej i zachęcają do uczestnictwa w zajęciach dodatkowych. Czy są one zatem potrzebne?

Jak najbardziej tak. Najlepsi zawodnicy na świecie, korzystają z porad ekspertów z różnych dziedzin. Na przykład Cristiano Ronaldo ma dodatkowe sesje z techniki biegu z byłą lekkoatletką, a aktualnie trenerką fitness. Czołowi piłkarze Premier League pracują z trenerami przygotowania motorycznego nad siłą czy mocą, a wielu zawodników z innych dyscyplin korzysta z psychologa w celu zmaksymalizowania osiągnięć sportowych. Biorąc pod  uwagę te informacje nie możemy mieć wątpliwości, że aby wejść na szczyt trzeba ciężko i systematycznie pracować, a  żeby się na nim utrzymać trzeba tę pracę kontynuować. Jednak czy trenerzy, którym nie podoba się, że ich zawodnicy korzystają z zajęć dodatkowych w 100% nie mają racji? Otóż po części mają.

Niestety kiedy zawodnik idzie na trening indywidualny, trenerzy nie interesują się jaki rodzaj wysiłku realizował w dniu dzisiejszym lub wczorajszym w klubie, przez co dobrane obciążenia mogą być nieadekwatne do celu jaki sobie przygotowali. Brak informacji o charakterze treningu w klubie macierzystym może skutkować tym, że przygotowany trening może mieć odwrotny skutek do zamierzonego. W tym celu potrzebna jest współpraca i wiedza jaki zakres realizował zawodnik w danym dniu. Niestety w Polsce mamy ten problem, że znaczna część trenerów w klubach nie planuje obciążeń treningowych i nie ma wiedzy jak je planować, tak więc podczas zajęć indywidualnych trener nie ma się do czego odnieść. Druga strona medalu jest też taka, że w wielu instytucjach „przygotowania indywidualnego” wychodzą z założenia, że w Polsce nikt nie ma programu szkolenia więc nie będą się przejmować co zawodnicy robili w klubach. Jest to oczywiście absurdalny zarzut i hipokryzja. Jeśli w takich miejscach twierdzą, że nikt nie posiada programu szkolenia, to skąd możemy mieć pewność, że dana instytucja go posiada?

Jak ja sobie z tym radzę? Jeśli zgłasza się do mnie osoba pragnąca podnieść swoje umiejętności, rozpoczynam od krótkiej rozmowy. Następnie przesyłam formularz informacyjny, dzięki któremu otrzymuję podstawowe informację o zawodniku tj. dane personalne, aktualny klub, staż treningowy, ilość i czas treningów w tygodniu, cele itp. Po takim formularzu spotykam się z zawodnikiem, aby wykonać testy (odpowiednie do celów treningowych jakie chciałby realizować) i przeprowadzenia treningu, podczas którego subiektywnie ocenię np. aktualny poziom wyszkolenia technicznego. Wtedy otrzymuję zestaw informacji i mogę zaplanować indywidualny program dla takiego zawodnika, aby mógł w sposób kontrolowany oraz rzetelny się rozwijać i faktycznie poprawiać swoje umiejętności. Przy regularnych spotkaniach ważny jest również wywiad przed i po np. w postaci ankiety, w której zawodnik wyrazi swoje subiektywne odczucia odnośnie intensywności, zmęczenia i atrakcyjności zajęć.

Podsumowując, w Polsce znajduje się coraz więcej miejsc, gdzie zawodnicy mogą trenować indywidualnie. Niestety w wielu instytucjach trenerzy nie zwracają w ogóle uwagi na to co zawodnik realizował w klubie macierzystym, przez co bardzo możliwe jest złe dobranie obciążeń treningowych i zaszkodzenie podopiecznemu. Mamy jednak również miejsca, gdzie trenerzy się tym interesują i poprzez prosty formularz, ankietę i odpowiednią baterię testów są w stanie zoptymalizować trening indywidualny tak, aby faktycznie miał on wpływ na poszczególne cechy motoryczne czy umiejętności techniczno-taktyczne. Ponadto trzeba zaznaczyć, że bardzo często zawodnicy trenują za mało. Uczęszczając na zajęcia 2,3 czy 4 razy w tygodniu ciężko jest zostać Cristiano Ronaldo czy Neymarem. Zatem treningi indywidualne są świetną i niezbędną opcją do podniesienia swoich umiejętności, pod warunkiem że są one skrupulatnie zaplanowane i regularne. Każdy trener bez względu na ilość zajęć w klubie powinien zachęcać swoich zawodników do dodatkowej aktywności fizycznej. Tylko ciężka i systematyczna praca jest w stanie sprawić, że nasi zawodnicy w przyszłości spełnią swoje marzenia.

Opublikowano Dodaj komentarz

Komitet oszalałych rodziców

W ostatnim czasie na forach trenerskich, stronach klubowych i w mediach poświęcono wiele miejsca na temat KOR – „Komitetu Oszalałych Rodziców”. Na jednej z grup trenerskich mogliśmy przeczytać list rodzica do trenera, w którym widniały żądania wyjaśnień na temat rotacji podczas turniejów czy wyjawienia planów szkoleniowych na przyszłość. Akademia Piasta Gliwice opublikowała film, w którym widzimy jak rodzic przed i w trakcie treningu stresuje swoje dziecko. Podobne video mogliśmy zobaczyć na fanpage PsychoSportica. Również stacja Canal+ przygotowała reportaż na temat nadgorliwych rodziców.

Czy problem naprawdę istnieje? Zdecydowanie tak. Niejednokrotnie daje się zauważyć jak rodzice nie wytrzymują ciśnienia podczas meczu III ligi mazowieckiej rocznika U-10. Oczywiście to tylko taki przykład, ponieważ lig w Polsce jest mnóstwo od najmłodszych aż po juniora starszego. Jeśli na tym poziomie jest problem, jak dziecko może przebrnąć przez wiele lat edukacji sportowej i się harmonijnie rozwijać? Problem pojawia się również na treningach. Nawet jeśli rodzic tylko obserwuje, da się zauważyć, że dziecko po każdym zagraniu spogląda w jego stronę i zapewne analizuje „co powie mój tata, mama lub dziadek?”. Najgorzej jeśli rodzice nie dają spokoju swojej pociesze w domu, czy w drodze na trening lub z treningu do domu. Wielu trenerów może powiedzieć, że na to już w pływu nie mają. Czy na pewno?

Co jako trenerzy możemy zrobić, aby sytuacje wymienione powyżej się nie pojawiamy? Czy każdy trener może z ręką na sercu powiedzieć, że zrobił wszystko, aby uniknąć takich zajść? Czy po prostu lubimy sobie ponarzekać na forum lub ze znajomymi „jacy to dzisiejsi rodzice są źli”? No właśnie, uważam, że niektórzy robią niewiele w tym kierunku. Jakie zatem podjąć kroki?

  1. Spotkania z rodzicami – edukacja rodziców jest nieodłącznym elementem szkolenia dzieci i młodzieży. Nie ulega wątpliwości, że dziecko większość swojego czasu spędza w szkole oraz w domu, zaś na treningach pojawia się (niestety!) tylko 2 , 3, maksymalnie 4 razy w tygodniu. Cykliczne spotkania z rodzicami i wykłady na temat komunikacji, psychologii oraz wspierania dzieci uważam, że są najskuteczniejszą metodą zwalczania KOR. Spotkanie przed, w trakcie i po sezonie w wymiarze 90 minut myślę, że będzie wystarczające.
  2. Materiały video – w dobie Internetu i telewizji nie jest problemem wysłanie rodzicom filmu chociażby takiego jaki w ostatnim czasie opublikował Piast Gliwice https://www.facebook.com/PiastGliwice/videos/1354020324636676/ czy PsychoSportica https://www.facebook.com/PsychoSportica/videos/956936984437915. Może po obejrzeniu jego rodzic zawstydzi się i nie będzie chciał, aby to jego charakter odgrywał główną rolę w kolejnych tego typu filmach.
  3. Krótkie rozmowy po treningach – niestety dla wielu osób praca trenera jest tylko dodatkiem do pensji i zjawia się on na czas i zaraz po zakończeniu zajęć zmyka. Po każdych zajęciach, kiedy czekamy aż dzieci przebiorą się w szatni, a rodzice mają pytania, warto poświęcić 5-10 minut na udzielenie konstruktywnej odpowiedzi.
  4. Rozmowy z zawodnikami tuż przed lub po treningu. Warto zainteresować się jak dziecku idzie w szkole, co dzisiaj ciekawego zrobiło, ponieważ dla zawodnika jest to niezwykłe docenienie, jeśli trener jest dociekliwy. W takich rozmowach bardzo łatwo zorientować się czy przypadkiem któryś z podopiecznych nie ma problemu z nadgorliwym rodzicem. Wystarczy spytać co rodzice mówili po ostatnim meczu/turnieju, a odpowiedzi na pewno dadzą nam wiele wskazówek. Jeśli zauważymy, że coś może się dziać, możemy sami zainicjować krótką rozmowę z danym opiekunem.

Na koniec chciałbym zaznaczyć jedną bardzo ważną rzecz: nie możemy wrzucać wszystkich rodziców do jednego worka. Uważam, że robimy w tej kwestii postęp i coraz więcej rodziców jest bardziej świadomych. Wspierają swoje dzieci, świetnie je dopingują podczas zawodów, a także ufają swojemu trenerowi. Uważam, że dla przeciwwagi mógłby powstać film o kulturalnie dopingujących rodzicach, aby wzmacniać i pokazywać pozytywne strony jakie niesie za sobą odpowiednie nastawienie opiekunów. W ostatnim czasie złe zachowania są napiętnowane, i bardzo dobrze, ale warto zwrócić uwagę na pozytywne przykłady. Tak jak pokazujemy zawodnikom zagrania najlepszych piłkarzy na świecie, aby ich naśladowali, tak samo może warto pokazać rodzicom, że wśród nich są tacy, dzięki którym ich dziecko ma większą szansę na odniesienie sukcesu i stanie się lepszym człowiekiem.

Ciekawy artykuł plus film na ten temat w języku angielskim można znaleźć pod tym linkiem:  https://www.grassrootscoaching.com/become-better-football-parent/

Opublikowano Dodaj komentarz

Nowy program – „Football Express”

Kolejnym krokiem, aby się rozwijać oraz wspomóc rozwój zawodników, trenerów , rodziców i osób związanych z piłką nożną,  jest mój nowy program „Football Express”, który już za kilka dni pojawi się na mojej stronie. Głównym jego celem jest dyskusja oraz wymiana poglądów na temat piłki nożnej młodzieżowej oraz profesjonalnej, rozmowa na temat problemów które występują we współczesnym footballu, pokazanie trenerom i zawodnikom możliwe ścieżki rozwoju, a także uświadamianie ich na czym polega proces treningowy. W programie nie zabraknie również miejsca na elementy, które zainteresują rodziców młodych sportowców oraz wszystkich fanów footballu. Będę także poruszał kwestie pośrednio związane z piłką nożną. Kto będzie u mnie gościł? W planach są trenerzy, trenerzy przygotowania motorycznego, trenerzy bramkarzy, dietetycy, koordynatorzy, dyrektorzy sportowi i wielu innych. Osoby będą dobierane tak, aby każdy mógł wyciągnąć dla siebie jak najwięcej wniosków. Mam nadzieję, że dzięki takim spotkaniom wszyscy słuchacze – trenerzy, nauczyciele, rodzice czy zawodnicy – wyniosą dla siebie wiele wartościowych rzeczy i podniosą swoje kompetencje, ja również.

Pierwszym moim gościem był Edwin Eekhof – CEO Sport Networking BV z Holandii. Podczas spotkania rozmawialiśmy między innymi o ich metodologii szkolenia młodzieży, o tym co jest najważniejsze dla młodych zawodników oraz trenerów, o możliwości uczestnictwa przez trenerów w profesjonalnych kursach w Hiszpanii lub Holandii, a także o możliwości przeżycia niesamowitej przygody trenerskiej podczas podjęcia pracy w jednym z projektów kierowanych przez Edwina np. w Chinach. Młodzi zawodnicy z kolei dowiedzą się czy mają szansę wziąć udział w profesjonalnych campach organizowanych przez Sport Networking. Dodatkowo śledząc moją stronę możesz skorzystać z szansy wyjazdu w inne egzotyczne miejsce jak np. Indie w których aktualnie przebywam. Jeśli zainteresował Cię któryś z tematów, koniecznie musisz obejrzeć pierwszy odcinek „Football Express”, który już niebawem będzie dostępny na mojej stronie.

Zachęcam  Cię również do zaproszenia swoich znajomych do polubienia mojego profilu na facebook’u, aby moja ciężka praca dotarła do jak największej liczby odbiorców.

Opublikowano Dodaj komentarz

8 praktycznych wskazówek dla zawodników

Marzy Ci się kariera profesjonalnego piłkarza? Wiesz co powinieneś robić, aby zbliżyć się do tego celu? Czy zajęcia w klubie, które odbywają się 2,3 lub 4 razy w tygodniu są wystarczające, aby osiągnąć sukces? Przedstawiam wam kilka praktycznych wskazówek, które możecie wykorzystać, aby wejść na wyższy poziom zaawansowania.

  1. Umiejętności techniczne

Arsen Wenger mówi, że jeśli do 12 roku życia nie opanujesz umiejętności technicznych na wysokim poziomie, możesz zapomnieć o byciu piłkarzem klasy światowej. Trudno się z tym nie zgodzić, a kiedy oglądamy mecze najprzyjemniej patrzy się na zawodników, którzy z lekkością prowadzą piłkę, dryblują między obrońcami i uderzają na bramkę. Masz więcej niż 12 lat? Nie poddawaj się i bierz się do roboty!

Wskazówki dla zawodników:

Codziennie ćwicz swoje umiejętności techniczne! Poświęć minimum 30 minut w ciągu dnia (na pewno więcej czasu spędzasz przed komputerem) na wybrane elementy. 1. Ball Mastery, 2. Żonglera, 3. Podania i przyjęcia np. ze ścianą, 4. Prowadzenie piłki, 5. Uderzenia z piłki stojącej i toczącej się. Wybrane elementy Ball Mastery znajdziesz pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=RxNS4-w0S4Y

  1. Rozumienie gry

Mówi się, że lepiej mądrze stać niż głupio biegać. Kompletnie się z tym nie zgadzam, bo na boisku trzeba jednocześnie dużo i mądrze biegać. Pewne elementy przyjdą z wiekiem i doświadczeniem, jednak świadomość jak poruszać się z piłką i bez niej znacznie ułatwi proces nauczania.

Wskazówki dla zawodników:

Dziś gra mecz Twoja ulubiona drużyna? Wybierz sobie jednego zawodnika i obserwuj go, zapisuj sobie jego zachowania z piłką i bez piłki, w momencie kiedy drużyna jest w posiadaniu i kiedy przeciwnik przeprowadza akcje. Jakie elementy techniczne wykonuje, zwody, zmiany kierunku biegu itp. Obejrzyj jeden mecz tygodniowo analizując piłkarza odpowiadającego Twojej pozycji, bądź pozycji na której zagrasz w najbliższy weekend.

  1. Przygotowanie fizyczne

Chcesz być wydajny przez cały mecz i wygrywać pojedynki biegowe, główkowe i bark w bark? Rozwijasz się w tym kierunku czy niepowodzenia zrzucasz na gorsze warunki fizyczne? Wolne chwile wykorzystuj do poprawy pod tym względem.

Wskazówki dla zawodników:

Wykonuj w domu ćwiczenia siłowe na własnym ciężarze ciała. Planki, pompki, przysiady, podciąganie na drążku, brzuszki czy grzbiety. Pamiętaj o prawidłowej technice. Nie wiesz jak powinny wyglądać? Poproś swojego trenera o pokaz bądź poszukaj rad w Internecie(tylko w sprawdzonych miejscach!) Ponadto jeśli masz dzień wolny po weekendowym meczu, wybierz się na rozruch do parku – przebiegnij 30-45 minut na 65-70% tętna maksymalnego i połącz to z ćwiczeniami rozciągającymi i luźnymi przebieżkami.

  1. Mental

Odpowiednie przygotowanie mentalne jest kluczowe w dzisiejszym sporcie. Umiejętność radzenia sobie ze stresem, koncentracja i motywacja do działania są niezbędne, aby wejść na wyższy poziom.

Wskazówki dla zawodników:

Godzinę przed treningiem i 2-3 godziny przed meczem nie rozpraszaj się telefonem komórkowym, tabletem czy innymi gadżetami. Spróbuj skoncentrować się na zbliżającym zadaniu. Postaraj się wyciszyć i zrobić wizualizację elementów, które będziesz wykonywać: przyjęcie piłki, pojedynek 1×1 czy akcja sam na sam z bramkarzem – wyobraź sobie jakbyś je rozwiązał, a potem zrealizuj to na boisku.

  1. Staraj się poprawiać każdego dnia

Receptą na sukces najlepszych piłkarzy świata jest chęć ciągłego samodoskonalenia. Mimo, że osiągnęli już wszystko ciągle chcą więcej. Nie ważne jak dobrym piłkarzem jesteś, zawsze jest margines na poprawę. Na szczyt bardzo ciężko wejść, ale spaść z niego jest niezmiernie łatwo.

Wskazówki dla zawodników:

Codziennie stawiaj sobie nowy cel. Robisz najwięcej żonglerek w drużynie?  Twój rekord to 350? Dziś spróbuj zrobić 400. Poszukuj inspiracji oglądając mecze, akcje najlepszych zawodników oraz zapytaj swojego trenera, bądź kogoś kto wiesz, że Ci doradzi ,co możesz dziś zrobić, aby być lepszym piłkarzem.

  1. Postawa

Pracuj ciężko i zachowuj pokorę każdego dnia. To, że aktualnie się wyróżniasz nie znaczy, że za kilka lat też tak będzie. Jeśli nie będziesz się przykładać, będziesz unikał wysiłku i nie zechcesz współpracować  z zespołem, może oznaczać to początek Twojego końca.

Wskazówki dla zawodników:

Miej zawsze pozytywne nastawienie i bądź gotowy do wysiłku na maksymalnych obrotach. Podchodź do każdego treningu tak, jakby to była najważniejsza rzecz w Twoim życiu, a przy okazji dobrze się przy tym baw.

  1. Jak najwięcej graj

Rasmus Ankersen w książce”Kopalnia Talentów” pisze, że aby osiągnąć perfekcje w jakiejś dziedzinie trzeba poświęcić na to 10 000 godzin. W Brazylii chłopcy ten pułap osiągają już w wieku 13 lat, ponieważ ciągle grają. U nas przy systemie treningowym 2,3 czy 4 razy w tygodniu po 60 lub 90 minut, zawodnik ten pułap może osiągnąć w wieku 30 lat…

Wskazówki dla zawodników:

Spotykaj się ze znajomymi ze szkoły, czy osiedla i po prostu graj. Zapewne przez cały lipiec w waszych klubach nic się nie dzieje, więc spotykajcie się i grajcie tak długo, aż rodzice siłą ściągnął was z boiska. To samo róbcie na w-f w szkole czy w weekendy, kiedy klub nic wam nie zorganizował.

  1. Regeneracja

Trening to zarówna praca jak i odpoczynek. Nie możemy o tym zapominać. Aby móc przystąpić do kolejnego treningu czy meczu, nasz organizm musi się odpowiednio zregenerować, żeby kolejna jednostka była jak najbardziej efektywna. Tylko pamiętajmy, że jeśli „trenujemy” 3x w tygodniu i zagramy mecz to nie mamy za bardzo po czym odpoczywać

Wskazówki dla zawodników:

Śpij przynajmniej 8 godzin dziennie. Zdrowo się odżywiaj. Jedz jak najwięcej warzyw i owoców, unikając przy tym pustych węglowodanów znajdujących się w słodyczach. Odpowiednio się nawadniaj przed, w trakcie i po treningu. Po treningu bierz prysznic. Pamiętaj o rollowaniu i rozciąganiu.

Zachęcam każdego zawodnika pragnącego się rozwijać do zapoznania się z innymi materiałami znajdującymi się na mojej stronie. Zdaję sobie sprawę, że w wielu klubach dla trenerów treningi to tylko dodatek do pensji, więc ciężko im podchodzić do tematu profesjonalnie. Chciałbyś wejść na wyższy poziom? Zachęcam do kontaktu ze mną i nawiązaniem współpracy. Niebawem na mojej stronie będą pojawiały się kolejne materiały odnośnie treningu, prawidłowego odżywiania, regeneracji czy rozwijania poszczególnych zdolności motorycznych. Warto śledzić mój profil oraz stronę. Ponadto jeśli uważasz, że treści zamieszczane przeze mnie są wartościowe, zaproś swoich znajomych do polubienia mojego fanpage, bądź udostępnij ten artykuł na swoim profilu.

Opublikowano Dodaj komentarz

Czy wynik w grupach młodzieżowych jest ważny?

Obserwacja forów trenerskich, do których należę oraz rozmowy z kolegami po fachu na temat piłki nożnej skłoniły mnie do napisania tego artykułu. Spotkałem się już chyba z każdą opinią na temat tego, czy w grupach młodzieżowych powinniśmy grać na wynik czy nie. To jak to w końcu jest?

Jednym z głównych celów procesu treningowego jest stworzenie zawodnika, który będzie w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Trenerzy muszą go wyposażyć w odpowiednie narzędzia, które będzie wykorzystywał w przyszłości. Oczywiście wpajanie wszystkich wartości fair play itd. jest bardzo istotne, ale o tym innym razem. Czy zatem chcąc ukształtować zawodnika klasy światowej, możemy mówić mu, że wynik nie jest ważny? Kiedy sam byłem młodszy, zawsze chciałem wygrywać i nie wyobrażałem sobie wyjść na boisko myśląc, że mogę przegrać. Chęć wygrywania zawsze była ogromna – może czasami aż za duża. W ostatnim czasie bardzo modne wśród trenerów zrobiło się powiedzenie „my nie gramy na wynik, tylko chcemy szkolić”. Powiem szczerze, że sam kilkakrotnie złapałem na tym, iż powiedziałem zawodnikom, że wynik nie jest ważny. Dziś wiem, że to był błąd (kto ich nie popełnia?). Podczas niedawnej rozmowy z moim serdecznym kolegą, z którym razem robiłem kurs UEFA A poruszyliśmy ten temat. Znajomy powiedział mi, że tego magicznego twierdzenia zazwyczaj używają trenerzy, którzy przegrywają. Myślę, że coś w tym jest. Nie jesteśmy w stanie ukształtować zawodnika na światowym poziomie, jeśli nie wpoimy mu chęci wygrywania, chęci stawania się lepszym. Taki gracz powinien umieć każdą porażkę, z którą przyjdzie mu się zmierzyć przekuć w lekcję. Lekcję, którą trzeba odrobić, aby następnym razem odnieść sukces. Oczywiście w tym wszystkim kluczową postacią jest trener. Wiadomo, że zawsze i wszędzie wygrywać się nie da, a zwycięstwa w stylu wybijania tylko i wyłącznie piłki od własnej bramki na oślep do przodu są tak samo żenujące jak mówienie zawodnikom, że wynik nie jest ważny. Czasami w taki sposób da się wygrać parę spotkań, ale na dłuższą metę nie znajdzie to powodzenia. Chciałbym tylko abyśmy nie popadali ze skrajności w skrajność, bo kiedy przyjdzie jedna porażka, dwie a nawet kilka z rzędu, nie jest to powód do tragedii, a na pewno nie do wyżywania się na zawodnikach bądź co gorsza do negowania pozycji trenera przez rodziców. Niejednokrotnie może zdarzyć się tak, że zawodnicy zagrali fantastyczne spotkanie, a jednak nie udało się wygrać. Trzeba też wziąć pod uwagę materiał, z jakim dany szkoleniowiec pracuje. Jeśli mamy grupę początkującą lub mniej zaawansowaną uważam, że granie w lidze wewnętrznej lub ze sparingpartnerami o zbliżonych umiejętnościach jest lepszym rozwiązaniem, niż zgłaszanie na siłę drużyny do ligi, z lepszymi drużynami. Rywalizacja w za mocnej lidze może skończyć się regularnymi przegranymi z wynikiem dwucyfrowym, co nie jest motywujące dla młodych graczy. Jednak to już jest kwestia indywidualna każdego trenera i to on podejmuje decyzję o planach szkoleniowych i celach jakie chce osiągnąć ze swoją drużyną.

Jako trenerzy powinniśmy rozwijać zawodników harmonijnie i długofalowo we wszystkich płaszczyznach, tak aby kiedyś móc spokojnie usiąść przed telewizorem w środę o 20:45 i westchnąć z lekkim uśmiechem na twarzy i czystym sumieniem: „Tak, to kiedyś był mój zawodnik.”.

Podsumowując uważam, że wynik jest ważną sprawą dla zawodników i wpojenie im tego może zaowocować jeszcze większą chęcią do samodoskonalenia. Oczywiście w tym wszystkim należy zachować umiar i nie może on nam przysłonić realizacji głównych celów szkoleniowych. My trenerzy  musimy swoim podopiecznym przekazać wiedzę jak należy  grać w piłkę. Jeśli próbujemy nauczyć zawodników wyprowadzać piłkę od własnej bramki przez obrońców i przez to tracimy gole, nie powinniśmy się tym przejmować. Gracz wyciągnie w przyszłości wnioski i po 5-10 meczach takich goli już drużyna tracić nie będzie, a przy odpowiednio prowadzonym treningu wynik przyjdzie sam. Jeśli nic się nie zmieni to znaczy, że gdzieś popełniamy błędy i powinniśmy coś poprawić w swoich zajęciach. Ponadto statystyki pokazują jasno, że w przyszłości szanse na sukces jednostki są zdecydowanie większe niż na sukces całej drużyny, co należy wziąć to pod uwagę planując proces treningowy.

Opublikowano Dodaj komentarz

Jak noworoczne postanowienia przekuć w sukces?

Nowy rok, nowe wyzwania, nowe postanowienia i nowe nadzieje. Data ta ma w sobie coś magicznego, ponieważ wiele osób zarzeka się, że od nowego roku zmienia swoje życie. Rzeczywistość niestety okazuje się brutalna, ponieważ bardzo często nawet nie rozpoczynamy zmian, a jeśli je zaczniemy to bardzo szybko z nich rezygnujemy. Co więc powinniśmy zrobić, aby wytrwać w naszych postanowieniach i zostać lepszą wersją siebie?

Wielu zawodników, trenerów czy zwykłych ludzi przeżywa wzloty i upadki, ale chyba nie zdarzyło się jeszcze, aby któryś z nich nie chciał być lepszy niż wczoraj. Mnóstwo młodych chłopców codziennie marzy o tym, żeby błyszczeć w przyszłości na stadionach tak jak to robią najlepsi piłkarze na świecie. Co więc stoi na przeszkodzie, aby to osiągnąć? Nic! Dlaczego więc jedni osiągają swoje cele a inni nie? Dzieje się tak, ponieważ ludzie w różny sposób podchodzą do realizacji swoich marzeń. Jedni nie mają jakichkolwiek celów i liczą, że jakoś się wszystko ułoży, drudzy mają cele, jednak trzymają je tylko i wyłącznie w głowie, są też tacy którzy posiadają jasno określone cele i je zapisują. Z różnych danych wynika, że ludzie, którzy nie mają żadnych celów stanowią ponad 80% społeczeństwa, ludzie którzy trzymają cele tylko w głowie stanową około 15%, zaś ludzie którzy spisują swoje cele stanowią jedynie około 3% społeczeństwa. Osoby, które zapisują swoje cele osiągają  około 30 razy więcej niż osoby bez celów i około 20 razy więcej niż osoby, które mają cele tylko w swojej głowie. Jak sprawić, aby nasz główny cel się zrealizował? Powinien on spełnić kilka warunków. Przede wszystkim musi być:

szczegółowy,

mierzalny,

realny,

terminowy.

Mając te podstawowe dane musimy sobie teraz odpowiednio wszystko zaplanować i ZAPISAĆ. Jeśli moim celem jest schudnąć w nowym roku to jest to zbyt ogólne założenie. Bo co to znaczy schudnąć? 0,5 kg? 10 kg? Musimy sobie postanowić – chcę do maja zrzuć 8 kilogramów – 2 kilogramy miesięcznie i systematycznie to kontrolować.

Teraz bardziej konkretnie – moim głównym celem jest zostanie światowej klasy piłkarzem – jest to mój cel główny. Teraz muszę sobie wszystko poukładać i rozłożyć w czasie. Jeśli chcę zostać piłkarzem, muszę regularnie uczestniczyć w treningach oraz pracować we własnym zakresie. Tak więc wpisuję 6 jednostek treningowych w tygodniu (4 w klubie i 2 indywidualnie) oraz mecz, który również traktuję jako trening. Jeśli wszystko zapisujemy w ciągu tygodnia odbywamy 7 jednostek treningowych, w ciągu miesiąca (w zależności od dni) 28-31 treningów. Dodatkowo możemy też zapisywać czas brutto jaki przepracowaliśmy tz. jeśli każdy trening trwa 90 minut to w tygodniu przepracuję 630 minut czyli 10.5 godziny (MAŁO!). Ponadto mój cel musi być również mierzalny. Nie wystarczy postanowić sobie być lepszym zawodnikiem, muszę to jakoś sprawdzać. Np. jeśli w danym miesiącu zrobiłem 100 żonglerek, to na początku kolejnego muszę zrobić minimum 150. Jeśli pracujecie z trenerami, którzy poważnie traktują swój zawód, świetnym elementem pomiarowym będą próby sprawnościowe. Skoro cel mój ma być realny, to jeśli 30m przebiegłem w 4.5 sekundy, to po 6 miesiącach moim celem może być złamanie bariery 4 sekund, albo jeśli aktualnie jestem w stanie wykonać przysiad z 85% CM, to za 3 miesiące chciałbym go wykonać ze 120%CM. Na koniec nasz cel musi być również terminowy, jeśli postanowię sobie, że 1 lutego muszę zrobić 150 żonglerek tz. że 1 lutego mam zrobić 150 żonglerek i sprawdzić to 1 a nie 18 lutego.

Czasami naszym problem jest nasza motywacja. Jak więc zmobilizować się do działania? Może pochwalmy się naszymi postanowieniami znajomym? Głupio będzie spotkać się z nimi za 2 miesiące i wyglądać tak samo, gdy zadeklarowało się zrzucenie kilku kilogramów. Głupio też będzie przyjść na trening i nie wyżonglować 150 żonglerek przed kolegami, kiedy się zarzekało że w przyszłym miesiącu się to osiągnie. A jeśli wziąłeś sprawy w swoje ręce to pomyśl jak inni będą Ci zazdrościć, a Ty będziesz mógł być dumny i rozwijać się dalej.

Podsumowując. Jeśli chcemy, aby ten rok był lepszy od poprzedniego i lepiej chcemy go spożytkować, wyznaczmy sobie realne cele, zapiszmy je i konsekwentnie realizujmy. Mając na uwadze, że ponad 90% ludzi nie zapisuje swoich celów, na starcie ubywa nam kilka miliardów przeciwników. Nie pozwól, aby kolejne kartki z kalendarza ubywały, a Ty będziesz stał miejscu. Masz cały rok. 365 dni. Nie ważne czy jesteś sportowcem, sprzedawcą w sklepie czy lekarzem – spraw abyś w nowym roku poczuł się lepiej, stał się lepszym człowiekiem, aby pod koniec grudnia nie usiąść i nie żałować czegoś, czego nie zrobileś. Nic tylko wziąć się do roboty i spełniać swoje marzenia. Jeśli masz jakieś cele i nie masz z kim się nimi podzielić, zostaw je w komentarzu, abyś miał motywację do zrealizowania ich.

Ja ze swojej strony jeszcze raz życzę wszystkim czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonych celów!

Opublikowano Dodaj komentarz

Fotorelacja treningowa z Indii

Jedną z największych wad wielu trenerów jest ciągłe narzekanie. Bardzo często zamiast na możliwościach skupiają się na przeszkodach. W Indiach przeciwności jest wiele, jednak zapał chłopców którzy przychodzą na zajęcia i ich wiara w to, że mogą się czegoś nauczyć napędza Cię do pracy. Warunki są jakie są, ale powoli, małymi kroczkami się to zmienia, a ja się jedynie cieszę, że mogę dołożyć do tego malutką cegiełkę. Zapraszam na krótką fotorelację z zajęć treningowych.

Nie jest oczywiście tak, że nie ma żadnych zielonych boisk, bo jedno takie dzisiaj odwiedziłem. W zależności od potrzeb służy do rozgrywek meczów krykieta, ale także piłki nożnej 🙂

 

Opublikowano 1 komentarz

Czy warto uprawiać sport?

Wielu zawodników, a także ich rodzice zastanawiają się czy warto uprawiać sport. Statystki są nieubłagane, tylko nieliczni mają szansę zrobić karierę. Co jeśli mnie lub mojemu dziecku nie wyjdzie? Rodzice mając świadomość jak ciężko zapracować na sukces w sporcie, starają się osiągnąć cel półśrodkami, tzn. 2-3 razy w tygodniu posyłają dziecko na trening, bo w inne dni ma angielski lub korepetycje z matematyki czy języka polskiego. Tak więc jeśli nie wyjdzie w sporcie to zawsze może pójść na studia i szukać innej pracy. A więc czy warto ryzykować?

Na samym początku musimy usystematyzować pewne rzeczy – jeśli dziecko trenuje 2-3 razy w tygodniu to ciężko to nazwać treningiem – bardziej rekreacją albo zajęciem dodatkowym. Sześćdziesiąt czy dziewięćdziesiąt minut aktywności fizycznej dziennie podczas dobrze zaplanowanych treningów to nie są zbyt duże obciążenia dla dzieci, które mają naturalną potrzebę ruchu. Niestety obecnie wiele z nich cierpi na jego niedostatek. Najnowsze badania opublikowane przez dziennik The Guardian pokazują, że wiele dzieci spędza mniej czasu na świeżym powietrzu niż więźniowie. Badanie, które przeprowadzono na grupie 12.000 dzieci z 10 krajów wykazuje, że poświęcają one średnio mniej niż 1h na zabawy na dworze, podczas gdy więźniowie mają zapewnione codziennie CO NAJMNIEJ godzinę ćwiczeń na świeżym powietrzu. Dzieci dobrowolnie spędzają mniej czasu na zewnątrz niż więźniowie pozbawieni prawa o decydowaniu o własnym czasie wolnym! Czy wobec takich danych powinniśmy redukować liczbę treningów, aby nie przemęczać zawodników? Jeśli chcemy osiągnąć sukces to 90 minut od poniedziałku do piątku + weekendowe mecze lub inne zawody mogą okazać się niewystarczające.

Teraz pytanie, czy w takim razie jeśli musimy każdego dnia poświęcić tyle czasu aby stać się sportowcem, a szansa na to jest niewielka,  czy to ma sens? Tutaj nasuwają się słowa Diego Simeone „Im więcej pracujesz, im lepiej jesteś przygotowany i im więcej masz argumentów tym częściej będzie pojawiać się szczęście”. Niektórym wydaje się, że osiągnąć można coś tylko i wyłącznie dzięki szczęściu lub dzięki „talentowi”. Ja uważam, że ciężką pracą możemy ten talent zdobyć i osiągnąć niewyobrażalne rzeczy. Rasmus Ankersen autor książki „Kopania Talentów’ udowadnia, że za każdym sukcesem stoi ciężka praca, a nie talent. To godziny poświęcone na trening kształtują mistrza.

A co jeśli nam nie wyjdzie? Czy mój świat zawali się do góry nogami? Młodzi zawodnicy, a także ich rodzice, od których w latach młodzieńczych wiele zależy muszą zdać sobie sprawę, że sport otwiera wiele możliwości przed człowiekiem. Ponadto wyrabia nasz charakter, uczy dyscypliny, punktualności, sumienności i szacunku dla drugiego człowieka, ale także dzięki niemu odnosimy wiele innych korzyści. Dodatkowo możemy zwiedzić piękne miejsca – wyjazdy na obozy, turnieje, wycieczki w kraju i za granicą. Przez sport zdobywamy przyjaciół bardzo często na całe życie. Do dzisiaj spotykam się i rozmawiam z kolegami, z którymi w dzieciństwie spędziłem wiele godzin na boisku. Wspomnień nikt nie jest w stanie nam zabrać. Ponadto w życiu można także robić wiele innych rzeczy związanych ze sportem: zostać trenerem, managerem, dyrektorem sportowym, fizjoterapeutą, komentatorem, dziennikarzem, masażystą, psychologiem, trenerem mentalnym czy nauczycielem. Tych zawodów jest jeszcze cała masa, ale nawet jeśli w przyszłości nasza praca nie będzie związana ze sportem, to cechy nabyte w latach dzieciństwa, będziemy mogli przełożyć na wszystkie zawody oraz dziedziny życia.

Co zatem możemy przeżyć dzięki temu, że uprawiamy sport? Niegdyś oglądałem świetny wywiad z Jeremym Warinerem – amerykańskim lekkoatletą, który w swojej karierze zdobywał złote medale Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata w biegu na 400 metrów. Na pytanie co zawdzięcza temu, że jest sportowcem odpowiedział, że poza sławą i nagrodami pieniężnymi mógł zwiedzić praktycznie cały świat, a gdyby nie sport to prawdopodobnie nie doświadczyłby tych wszystkich przygód. Dzisiaj osobiście wiem, że gdyby nie sport to nie zobaczyłbym tego co zobaczyłem podczas mojej przygody trenerskiej, która tak naprawdę dopiero się zaczyna. Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu (ba nawet 4 miesiące temu), że wyjadę do Indii i oprócz codziennej pracy, będę mógł spędzić czas nad oceanem, albo jadąc przez centrum będę mijał słonia, który służy tutaj jako środek transportu, nigdy bym nie uwierzył. Ale to dzięki temu, że gdy jeszcze uczęszczałem do szkoły średniej potrafiłem wstać o 5 rano zrobić trening indywidualnie, pójść do szkoły i po szkole ponownie pójść na trening do klubu. Nie zostałem Luisem Figo czy Cristiano Ronaldo tak jak marzyłem od najmłodszych lat, jednak dziś wiem, że jestem szczęśliwym człowiekiem i wiele jeszcze wyzwań przede mną.

Pamiętaj! Zrób dzisiaj to, czego innym się nie chce, a jutro oni będą Ci zazdrościć tego co masz.

Mam nadzieję, że jeśli ktokolwiek miał wątpliwości odnośnie tego czy warto uprawiać sport, po przeczytaniu tego artykułu ich nie ma. Nie jest tak, że sport i szkoła się wykluczają, bo jeśli mamy mądrych rodziców wszystko można ze sobą pogodzić. Ponadto istnieją uczelnie wyższe, na których możemy się kształcić i jednocześnie oddać się swojej pasji. Jeśli się zgadzasz i podobał Ci się ten wpis polub go, zostaw komentarz i udostępnij znajomym.